|
Specjalna informacja dla wszystkich, którzy natknęli się w Internecie lub gazetach na informacje na mój temat i pomyśleli, że informacje te mogą być prawdziwe
To, co wypisuje się na mój temat w Internecie i innych mediach, nie różni się pewnie zbytnio od rewelacji na temat innych osób, które cieszą się podobną sławą. To zaś oznacza, że większość owych rewelacji nie ma nic wspólnego z prawdą. Nie zamierzam tu biadolić i wytykać błędów autorom; wolałbym udzielić paru przydatnych wskazówek wszystkim tym, którzy ze zbytnią łatwowiernością traktują to, co czytają. 1. Internet Każdy, kto uskarża się na nadmiar spamu w skrzynce pocztowej, powinien traktować całą zawartość Internetu z podobnym sceptycyzmem, jak zapewnienia o możliwości cudownego powiększenia penisa i przysłaniu fortuny z Nigerii. Fakt, że wielu ludzi z uporem godnym lepszej sprawy wierzy w rozsiane po sieci plotki, jest chyba świadectwem siły oddziaływania słowa pisanego. Żyjąc w nowoczesnym, uprzemysłowionym kraju, ryzykujemy, że o każdym z nas krążą w sieci jakieś bzdury. Co więcej, bzdury te będą w Internecie obecne nawet za sto lat - tyle że przez sto lat ludzkość wymyśli lepsze sposoby ich filtracji. A do tego czasu musi nam wystarczyć zdrowy rozsądek. 2. Dziennikarstwo Liczba gazet i periodyków, które tworzą oryginalne dziennikarskie kawałki, jest w gruncie rzeczy niewielka. Wśród nich zresztą też zdarzają się pisma mniej i bardziej rzetelne, jeśli idzie o ustalanie faktów. Większość dziennikarzy ogranicza się do kopiowania depesz agencyjnych i przepisywania artykułów wyszperanych w innych źródłach. |